Śmierć bliźniąt we Włocławku. Ministerstwo Zdrowia zapowiada kontrole w szpitalu

Śmierć bliźniąt we Włocławku. Ministerstwo Zdrowia oraz NFZ przeprowadzą kontrole w szpitalu, w którym w czwartek doszło do tragedii. Sprawę zbada też prokuratura.

1/8
PAP/Tytus Żmijewski

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki we Włocławku, 19 bm. Wczoraj, 18 bm., Ministerstwo Zdrowia zleciło skontrolowanie szpitala w związku ze śmiercią nienarodzonych bliźniąt.

Śmierć bliźniąt we Włocławku. Będą kontrole szpitala



Według ojca dzieci w szpitalu doszło do zaniedbań, które doprowadziły do śmierci nienarodzonych bliźniąt.

Matka bliźniąt przebywała w szpitalu przez dwa tygodnie, na przełomie grudnia i stycznia, z powodu komplikacji ciąży. Opuściła lecznicę tydzień temu, ale zgodnie z zaleceniami zgłosiła się ponownie czwartek, zaniepokojona gwałtownymi skokami ciśnienia.

Zobacz tez: Tragedia we Włocławku. Straciła bliźnięta tuż przed porodem [WIDEO]



Według relacji ojca dzieci ginekolog zalecił niezwłoczne przeprowadzenie zabiegu cesarskiego cięcia. Nie zrobiono tego, gdyż - jak usłyszał od personelu szpitala - niezbędna do przeprowadzenia zabiegu osoba miała być na miejscu dopiero następnego dnia.


tvn24/x-news

W nocy, z czwartku na piątek, dzieci zmarły. Ojciec, który utrzymuje, że szpital odmawiał mu udzielenia pełnych informacji na temat stanu zdrowia dzieci, powiadomił o sprawie organa ścigania.

W związku ze śmiercią bliźniąt minister zdrowia zlecił szczegółową kontrolę placówki oraz pracy personelu medycznego. Wyjaśnianiem sprawy zajmują się konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa, a także konsultanci wojewódzcy w dziedzinie neonatologii, ginekologii i radiologii; dodatkową kontrolę przeprowadzają także NFZ i wojewoda - poinformowało w sobotę Ministerstwo Zdrowia.
∨ Czytaj dalej



Prokuratura Rejonowa we Włocławku zabezpieczyła w sobotę dokumentację medyczną matki i dzieci w szpitalu. Jak poinformowano, po analizie materiałów i uzyskaniu wyników sekcji zwłok bliźniąt zostanie podjęta decyzja o ewentualnym wszczęciu postępowania w tej sprawie.

Więcej na temat

Komentarze (1)

avatar
avatar
Magda (gość)

Na Kopernika w Krakowie leżałam 2 tygodnie, czułam, że rodzę, dziecko źle było ułożone i przy każdym skurczu tryskała ze mnie krew, Wiedziałam, że coś jest nie tak, pielęgniarki zaczęły szybko przygotowywać mnie do cesarki, ale przyszedł ordynator i powiedział, że mam rodzic siłami natury, błagałam o znieczulenie, o pomoc, czułam, że jej nie urodzę, ginekolog będący przy porodzie powiedział, że on niestety nic więcej nie może zrobić. To było straszne, z tego co mówiły mi potem kobiety rodzące ze mną na sali, latali koło mnie, pielęgniarki były blade, widziałam po ich minach, że coś jest nie tak. Przyszedł ordynator i błagałam, żeby mi pomogli, że się odwdzięczę. W końcu wzięli mnie na cesarkę. Przy znieczulaniu wypadło mi łożysko, cięli mnie tak szybko, że czułam jeszcze ból, to że córeczka urodziła się żywa i jest zdrowa to cud. Nie puściłabym tego płazem. Słyszałam tylko jak anestezjolog powiedział podając mi tlen, że to wszystko powinno być zrobione 1 h wcześniej. Nie zapomnę , jak ordynator przyszedł chyba na następny dzień na obchód i miał czelność przy lekarzach powiedzieć, że to, że moja córeczka żyje to jest ich sukces. Jaki sukces, mają szczęście , a nie sukces, że ona żyje i jest zdrowa. Tacy wielcy specjaliści, a rutyna ich niszczy. Współczuję tej kobiecie bardzo. Straszna tragedia. Niech podają nazwiska tych lekarzy, aby kobiety wiedziały u kogo nie rodzić. Brak jakiejkolwiek odpowiedzialności. Mam nadzieję, że odpowiedzialny zostanie ukarany.

Wybierz kategorię