Prezes Anwilu Arkadiusz Lewandowski o Almeidzie, zaległościach finansowych i ambitnych planach

JP
Anwil ma obecnie najlepszy bilans w PLK
Anwil ma obecnie najlepszy bilans w PLK Paweł Czarniak
Udostępnij:
Tempo spłacania zaległości jest szybsze niż założenia przed tym sezonem. Wkrótce Anwil może być w naprawdę dobrej sytuacji - mówi prezes KK Włocławek SA Arkadiusz Lewandowski.

Czy jest szansa na rozwiązanie kwestii Ivana Almeidy przed końcem sezonu?
Sytuacja się nie zmieniła. Rozmawialiśmy kilka razy o kilku rozwiązaniach, ale bez konkretnych efektów. W różnych ligach w różnym momencie zamyka się okienko transferowe i sytuacja może się zmienić w każdej chwili. To kwestia pracy agenta i decyzji samego zawodnika.

Nie ma pan żalu do zawodnika, że ta wasza piękna przecież przygoda kończy się w ten sposób?
Moje odczucia nie mają znaczenia. Jest podpisany dokument i to w zasadzie jest w tym temacie najważniejsze. Gdy tylko pojawią się nowe informacje, to natychmiast je przekażemy.

To z drugiej strony: czy pojawiają się zapytanie z innych innych o świetnie grającego Jonaha Mathewsa?
Nie ma konkretnych zapytań. To nie jest kwestia niepokoju z naszej strony. Cieszymy się, że gracz wystrzelił z formą właśnie w naszym zespole. Jego statystyki to wypadkowa pracy całego sztabu trenerskiego.

W Toruniu zespół stracił największe gwiazdy, które miały zapisane kwoty buyoutu w kontraktach. Anwil też stosuje takie rozwiązania.?
Zdarzały się w poprzednich sezonach, ale to raczej wyjątki od reguły. Generalnie celem w trakcie budowy zespołu jest podpisanie kontraktu z zawodnikiem na cały sezon. Oczywiście, jeśli pojawiają się nowe propozycje, a zawodnik jest nimi zainteresowany, to zawsze można usiąść do rozmów.

To może czas, aby tym najlepszym zawodnikom zaproponować przedłużenie kontraktu?
Mam świadomość, że kibice chcieliby dłużej oglądać kilku graczy, ale nie w tej chwili rozmów z nimi na ten temat.

Trener Frasunkiewicz od początku pracy we Włocławku opowiada o długofalowym projekcie. Co z jego kontraktem?
Trener Frasunkiewicz jest jednym z najlepszych specjalistów w Polsce. Wiele razy deklarował, że świetnie mu się pracuje we Włocławku. Przyjdzie czas, że usiądziemy do rozmów.

W ostatnim czasie do Włocławka miał trafić Jakub Garbacz. Dlaczego ostatecznie wylądował w Ostrowie?
Potencjalna umowa była negocjowana dość długo. Przez kilka tygodni próbowaliśmy znaleźć porozumienie, w tym czasie pojawiły się pewne deklaracje agenta i zawodnika. Czekaliśmy na rozwiązanie jego spraw w Niemczech i tak naprawdę nie doszło do omawiania szczegółów indywidualnego kontraktu. Pojawiły się warunki, na które my nie chcieliśmy przystać. Pozostaje mi pogratulować Stali pojemności sakiewki.

Anwil wciąż szuka wzmocnienia, ale może zatrudnić tylko polskiego gracza, gdy najwięksi rywale grają w pucharach i mają prawo do szóstego zawodnika zagranicznego, nawet jeśli z tych pucharów szybko odpadną. To sprawiedliwe?
Kluby promujące polski basket w Europie są uprawnione do pewnych przewag. My gramy w nowej lidze ENBL i nie zabiegaliśmy o wpisanie jej na listę uprawniających do szóstego gracza. Koszty zatrudnienia takiego gracza są bardzo duże, sama licencja to 100 tys. złotych. Mamy bardzo zgrany zespół, który tworzą jeden organizm. Dokonywanie zmian zawsze niesie ze sobą ryzyko. Na tą chwilę nie ma planów, aby zmieniać coś na siłę.

Nie żałuje pan, że drugiej szansy we Włocławku nie dostał Andrej Pluta. Teraz coraz lepiej gra w Astorii.
Andrzej dostał szanse we Włocławku i ją wykorzystał. W nowym klubie notuje progres i trzeba się z tego cieszyć. Bardzo mi zależało, aby pierwszy sezon w Polsce Andrzej zagrał we Włocławku. Może miał pecha, że trafił na niefortunny sezon całej drużyny, ale grał sporo, zwłaszcza u trenera Frasunkiewicza. Myślę, że to będzie bardzo fajny i solidny ligowiec.

Przed sezonem nie ukrywał pan zobowiązań finansowych Anwilu za poprzednie sezony. Jak idzie spłacanie zaległości?
Wszelkie rachunki spłacamy systematycznie. Nie ma żadnych określonych dat granicznych. W miarę posiadanych środków spłacamy zaległości, a tempo tego procesu jest lepsze niż nasze założenia przed sezonem. Jeśli klub zarobi kwoty, których się spodziewamy, to będziemy naprawdę w dobrym miejscu. Mówimy o setkach tysięcy złotych powiększenia przychodów klubu w stosunku do oczekiwań.

Dotyczy to także prognoz ze sprzedaży biletów w hali?
Sytuacja jest bardzo dobra pod każdym względem. Mamy stabilne umowy z najważniejszymi sponsorami, dobrze układa się współpraca z miastem. W przypadku dochodów biletów przyjęliśmy ostrożne założenia przed sezonem, bo nikt nie wiedział, co się wydarzy z COVID-19. W tym wypadku wpływy z tego tytułu już w tym momencie zostały zrealizowane. Dotyczy to także wpływów ze sprzedaży gadżetów klubowych. w samym grudniu mieliśmy ponad 100 tys. zł przychodu. Dochód z kibica we Włocławku to rzecz absolutnie kluczowa.

Wróćmy do zespołu. Anwil otwiera obecnie wszelkie rankingi kandydatów do mistrzostwa. Jest pan zaskoczony formą i wynikami drużyny?
Byłem pewien, że Przemysław Frasunkiewicz zbuduje dobry zespół. To trener może nie z wielką przeszłością, ale z ogromną wiedzą i pomysłami. Jesteśmy w środku sezonu i chciałbym tonować nastroje. Wiele rzeczy dobrych się dzieje, ale może się zadziać jeszcze wiele złych, nie chciałbym pompować balonika. Ostateczny wynik rozstrzygnie się dopiero play off. Teraz możemy się świetnie bawić na kolejnych meczach i to jest najważniejsze.

Rok temu był pan obwiniany ze wszelkie złoto w klubie, na chwilę stracił pan nawet pracę. Jest teraz taka mała, osobista satysfakcja, biorąc pod uwagę wyniki i atmosferę wokół klubu?
Wykonuję swój zawód od 24 lat, różne rzeczy się działy w tym czasie. Moje osobiste koszta najlepiej zna moja Katarzyna, one są ogromne. Satysfakcją jest to, że w hali pojawia się cztery tysiące kibiców, wszyscy się świetnie bawią, a trener Frasunkiewicz tak wykonuje swoją pracę. Popełniłem błąd dwa lata temu, bo już wtedy "Franz" powinien być z nami. Na moją prywatną satysfakcję pracuje wielu ludzi, każdy wykonuje swoje zadania świetnie i to nasz wspólny sukces.

Na razie jest Liga Północno-Europejska, ale powoli we Włocławku myśli się o powrocie do europejskich pucharów?
Najlepsza koszykówka, moim zdaniem, to obecnie Euroliga. My moglibyśmy aspirować do zaplecza tych rozgrywek, czyli Eurocup. Natomiast powstaje pytanie, czy jesteśmy na to gotowi. Realnie rzecz biorąc, pod Anwil skrojone są rozgrywki Ligi Mistrzów FIBA, one odpowiadają naszym możliwościom finansowym i organizacyjnym.

We Włocławku można zostać rozegrany finał ENBL?
Założeniem rozgrywek było zorganizowanie turnieju finałowego w Rydze, ale ostatnie wieści są takie, aby Final Four zorganizować w mieście jednego z uczestników turnieju. W takim wypadku przymierzamy się do tego, aby taki turniej zorganizować, zaplanowano jest na 6 i 7 kwietnia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: Prezes Anwilu Arkadiusz Lewandowski o Almeidzie, zaległościach finansowych i ambitnych planach - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie